
3 października w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego z wielką pompą zainaugurowano edycję "Wielkiego słownika niemiecko-polskiego" Wydawnictwa LektorKlett. Za stołem prezydialnym zasiedli m.in. Róża Thun, dyrektor przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce, Phillip Hausmann, dyrektor zarządzający Ernst Klett Sprachen GmbH, Anna Dargacz, redaktorka prowadząca słownika oraz Robert Kuc, prezes wydawnictwa LektorKlett. Konferencję prowadził Tomasz Raczek.
Poniżej prezentujemy fragmenty wypowiedzi zaproszonych gości na temat znaczenia słowników we współczesnym świecie oraz wkładu Wydawnictwa LektorKlett w rozwój materiałów do nauki języków obcych.
Zobacz też zdjęcia ze spotkania prasowego
Róża Thun
Dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej
27 lat temu brałam ślub i w prezencie dostałam słownik niemiecko-polski, polsko-niemiecki z dedykacją: "Żebyście się zawsze dobrze rozumieli". Ten wspaniały tom, który tutaj widzimy, na pewno pomoże jeszcze wielu innym ludziom, żeby zawsze mogli się coraz to lepiej rozumieć. Chciałabym ten słownik zadedykować dwóm, wspaniałym narodom, w centrum Europy. Chciałabym, żeby dzięki temu tomowi Polacy i Niemcy rozumieli się coraz lepiej.
Anna Kozdój
Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej
Słownik nie ma być elementem wystroju, ale przede wszystkim źródłem informacji. Ma rozwiązywać problemy w momencie, kiedy tekst źródłowy wydaje się nam niezrozumiały. W Unii Europejskiej wyznaczono cel, aby każdy obywatel, oprócz swojego języka ojczystego, potrafił posługiwać się innym językiem obcym. Jeszcze dzieli nas trochę od tego celu, ale z każdą nową publikacją, ułatwiającą komunikację w dwóch językach, jesteśmy coraz bliżej jego osiągnięcia.
Marlies Bisail
Dyrektor Instytutu Austriackiego w Warszawie
Zdarza się, że znajomi pytają się, czy dane słowo jest na pewno niemieckie, np. Matura, Marille ('morele' w języku polskim), bo zachodzi różnica między słownictwem austriackim i niemieckim, nieodnotowywana przez słowniki. Kiedy więc trzy tygodnie temu dostaliśmy do ręki "Wielki słownik niemiecko-polski PONS-a", to sprawdziliśmy, jakie słownictwo zostało zawarte w tomie. Ucieszyliśmy się, bo znalazła się w nim i "Matura", i "Marille", znaleźliśmy też inne słownictwo, charakterystyczne dla Austrii. Na naszych regałach - w Warszawie, Krakowie - szykujemy już miejsce na nowy, niemiecko-polski słownik wydawany w serii PONS.
Piotr Żebrowski
Wiceprezes Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich
"Wielki słownik niemiecko-polski PONS" zapełnił lukę, która była aż do tej chwili na rynku słowników niemiecko-polskich. Od dawna nie było, nie wznawiano słownika tej wielkości, nie uaktualniano żadnego tak na bieżąco, a języki są przecież żywe i bardzo się zmieniają. Aktualność słownika jest jego wielką zaletą. Wiem, że w przypadku tego tomu jeszcze latem trwały prace redakcyjne, a już w październiku mamy go w rękach w formie materialnej - a więc ten okres był bardzo krótki, i to jest wielka zaleta słownika.
Phillipp Haussmann
Członek Zarządu Ernst Klett AG,
dyrektor Ernst Klett Sprachen GmbH
W latach dziewięćdziesiątych podjęliśmy bardzo ważną decyzję, żeby opracować słownictwo wielu języków od nowa, od samego początku. Postąpiliśmy inaczej niż inne wydawnictwa, bazujące na siatkach leksykograficznych z lat 60. lub nawet 50. My opracowaliśmy całkowicie nową bazę słownictwa dla języka niemieckiego, angielskiego, włoskiego, hiszpańskiego i francuskiego. Teraz jesteśmy bardzo dumni z "Wielkiego słownika niemiecko-polskiego PONS", który stał się częścią życia mojego i całego wydawnictwa.